Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale wciąż wychodzę z szoku po pewnym wydarzeniu. Poniższa historia mogła lecz nie musiała wydarzyc się naprawdę i opowiedzenie jej zajmie o wiele mniej znaków niż ten niezwykle przydługi wstęp.
Zaczyna się ona od mniej więcej 9 letniej kuzynki, która znalazła moją mp3kę i z szatańskim uśmiechem spytała “Why do you listen to such crappy music as the Rolling Stones?”. Tyle historii. Mówiłem, że krótka.
Szczęka mi opadła, do dziś zbieram. Początek sierpnia oficjalnie uważam za dzień Dona McLean’a - the day the music died. A może to mojej skromnej osobie dopiero ten fakt dobitnie uświadomiono.
Wiedziony złym przeczuciem przekopałem zbiory muzyczne młodszego brata celem przeprowadzenia badania na szerszej próbie respondentów i odetchnąłem z ulgą. Nie jest jeszcze tak źle, a w dodatku nadarzyła mi się okazja wspominek – oto artysta (jak w: nie tylko muzyk), którego bardzo,bardzo dawno nie słyszałem:
1. I Ty możesz grać jak Tommy Emmanuel. Ale i tak Ci się nie uda.
Wracając do tematu – badanie oczywiście można wyrzucić do kosza, 9 i 18 lat nie uśredni się do współczesnych nastolatków. Jeden tylko pozytywny wniosek pozostaje – może przyszłe pokolenia gustu nie mają, ale przynajmniej wiedza co to Stonesi. A o Britnej czy innej Zgadze nikt nie będzie pamiętał, tak jak mało kto już pamięta o new Kids Of The Block (oprócz nieszczęśników zmuszonych do życia w tamtej epoce :P )

to nie reguła. mój 25-letni brat mówi to samo o AC/DC, Pink Floydach i innych klasykach. konkretniej: ‘wszystko to muzyka dla brudasów’.
Ale to jego własna wina,dorosły jest i jeszcze MTV nie było jak się rodził – nikt go nie przyzwyczajał od małego, że piosenka powinna trwać 3 minuty (a film 90), że rytm musi być prosty aby naród go zrozumiał a wokalistka ma być ładna i trząść dupą na teledysku bo to się sprzeda – a resztę się poprawi w studiu i puści z pleja.
a, no jeśli chodziło Ci o to, co teraz się promuje, to rzeczywiście masz rację…
Wybacz ale porownujac Gage do Britney wykazujesz sie podobna ignorancja jak twoja kuzynka. Mozna jej nie lubic. Jej styl moze draznic. Ale jest ona Artystka jak i Artysta byl Michael Jackson. Ma dobry glos, sama tworzy choreografie i przede wszystkim teksty. Nie jest plastikowym wyrobem przemyslu muzycznego jak Britney ktorej to wlasnie ona pisala teksty. I jak ogolnie pop to nie jest trend ktory do mnie przemawia to uznaje ja za jednego z lepszych artystow tej sceny ktorych wogle dane mi bylo uslyszec.
Odmawiasz Britney artyzmu? :P Może sama nie pisała sobie tekstów i choreografii, ale uwaga zwrócona jest na finalny produkt, mało kto w takie szczegóły wnika.
Ja swoje zdanie podtrzymuje: Lady GaGa to chwilowe zjawisko które przeminie i zniknie. I w tym podobna jest do Britney. Bo że o niebo od niej jest inteligentniejsza lub że zajmuje się wszystkim sama.. to już zachwyty nad oczywista oczywistością.
Popatrz, popatrz, a jeszcze niedawno kłóciłeś się ze mną jak powiedziałem, że dla mnie to muzyka umarła jakoś tak zaraz po Nirvanie i potem były tylko mniejsze lub większe przebłyski w oceanie syfu… Pewnie takie refleksje przychodzą jak się człowiek zaczyna starzeć – vide Twój ostatni wpis :)
Jeśli muzyka umarła, to wciąż jest trochę martwiaków z dawnych czasów. Stonesów ostatnia płyta była może i te pięć lat temu (sacre bleu, aż pięć lat? czas zdecydowanie za szybko leci – pamiętam jeszcze jak zaraz po dowiedzeniu się że jest ją… zdobyłem) ale była dobra. Tradycyjnie będę bronił pozycji Cave’a po właściwej stronie linii dobro-zło, a on nagrywa nowe płyty które nie tracą formy. Black Keys trzymają się dobrze. Ba, nawet staruszek Clapton we wrześniu daje nową płytę!
Fakt – większość muzyki obecnie tworzonej to chłam, który przejdzie bez echa, ale sama natura większości implikuje istnienie mniejszości. Może nie ma obecnie nowych, monumentalnych zespołów grających Muzykę, ale nie należy rozpaczać.
A wciąż młodzi (przynajmniej świeżostudenccy młodzi) zasilają szeregi ludzi, którzy oczekują od muzyki więcej niż łup-łup i panienek kręcących tyłkami.
Ogólnie nie jest źle, a muzyka nie umarła. I pewnie nie umrze za szybko.
Oczywiście martwiaków jeszcze jest trochę ale mi chodzi głównie o świeżą krew – pozostając w konwencji :) Tego jest bardzo mało niestety…