Sezon wakacyjny wreszcie w pełni – zaczęło padać. Wierzcie mi, Towary i Towaryszki, permanentny stan 35 stopni Celcjusza (i to nie była chyba temperatura odczuwalna) działa źle na człowieka. A ponieważ chwilowo nie zajmuje się siedzeniem w miejscu i zamienianiem się w kałużę wody i stopionej biomasy, mogę się podzielić straszliwym niusem.
Starzeje się. Nie tak jak zwykle (tzn. “Im too old for this shit”). Tak niezwykle, dostałem nawet po twarzy opinią, że poważnieje. W dużym skrócie:
Ryc. 1 Podskakujący do rytmu Ray wyjaśnia!
Zaczęła mi się podobać idea domku z przystrzyżonym trawnikiem, chodzenie do pracy mi się podoba (może nie na 8 rano, ale mi się podoba, jest fajnie w pracy!), włóczenie się po nocach już mi się nie podoba, jak wchodze do jakiegoś klubu to mi się rzygać chce na dzień dobry, wódka mi już nie smakuje, uważam że dobre prowadzenie się jest fajne (oczywiście z umiarem).
Albo mi odbiło od tych upałów, albo najwyższa pora popełnić samobójstwo ;p
EDIT: Tak będąc przy temacie, nie mogę się powstrzymać


Dude, you’re scaring me.
Def is getting serious? Ok, that’s new
And quite a sight!
Nic tylko czekać na gładko ogolonego, pod marynarką i krawatem wychodzącego z zadbanego, abstynenckiego domu i niebezecnie całującego żonę Defa, zgodnie z przepisami jadącego do pracy!
Czy ja przypadkiem nie wylądowałem w alternatywnej rzeczywistości w międzyczasie?
Z tym niebezecnie to już przegiąłeś. Człowiek aż tak się nie zmienia :D
ej ostro. z jednej strony trochę się martwię o Defa, z drugiej… po cichu kibicuję:)