Nie jestem wielkim fanem motoryzacyjnych remake’ów, z reguły kończą się one jak muzyczne covery: przekiepsko (nowy Charger), jako-tako (nowy ‘Stang, Challenger 2008), rzadziej w miarę dobrze ( Mustang po liftingu w 2010).
Tym bardziej jestem zaskoczony faktem, że Challenger przeszedł lifting, który najwyraźniej wykonał ktoś z solidną parą jaj. Kilka ważniejszych poprawek stylistycznych tu i uwdzie przybliża go bardzo wyglądem do modelu z 1970, dźwięk HEMI modelu R/T załatwia resztę.
Na widok tego samochodu miękną mi kolana, ukochałbym go.
1. Michael C. Hall wytłumaczy, czemu zabiłbym (i wyrzucił poćwiartowane ciało do zatoki w Miami) dla nowego Challengera.
2. Dodge ma tez talent do speców od marketingu.

cudowny jest, cudowny. ja również bym go ukochał.
nawet 30000 nok na kurs prawa jazdy bym wydał dla niego.
Indeed.
A great car. A great car never to get out of.