Informacja zaległa (jako ze blog nie miał update’ów),dla tych którzy jeszcze nie wiedzą.
13 sierpnia 2009 w Nowym Jorku zmarł Les Paul. Miał 94 lata. I do końca życia grał na gitarze przed publicznością.
Gdyby nie on, to na tym blogu nie byłoby w ogóle o czym pisać. Muddy Waters i Bob Dylan nigdy nie przestawiliby się na elektryki, Hendrix nie miałby czego podpalać na scenie, a gitara dalej byłaby tylko urządzeniem do brzdękania w tle.
Bye bye, Les!
