Soul Power

10 02 2010

Sesja sesja i zaraz po sesji, więc mam sekundę żeby podzielić się muzycznymi spostrzeżeniami jakie wynikają z długich godzin zasłuchiwania się muzy (przy okazji ślęczenia nad kserówkami).

Hipoteza 1:

Hip-hop is a retarded bastard child of black music.

Dowód na hipotezę 1:

pic 1. Prawdziwa Czarna Muzyka ( Z Mekki..)

pic 2. At least one record was harmed doing that video.   A NWA i tak jest jednym z najlepszych bandów hip-hopowych jakie słyszałem, polski hiphop mógłby im mydło podnosić pod prysznicami.

HH przynosi zero muzycznej innowacji (weź czyjś kawałek, dodaj bit i gotowe), a teksty głównie traktują o tym jak to ciężko na dzielni (ale Ci co się wybili i zarabiają to pustaki i banany i przykro nam za nich),  jak zajebiście jest zostać “prawdziwym”, jak się wozić trzeba i jak wszystkie laski to suki. I inne równie ważne przesłania. Tak w dużym skrócie.

Hipoteza 2: Elwood przepowiadał przyszłość z 80% skutecznością.

Dowód 2:

pic 2. Amen

Good evening ladies and gentlemen and welcome to the Universal Amphitheatre

Well here it is, the late nineteen seventies, going on 1985

You know so much of the music we here today is preprogrammed electronic disco

You never get a chance to hear master bluesmen practicing their craft anymore

By the year 2006 the music known today as the blues will exist only in the classical records department in your local public library





Fight from the inside

20 01 2010

Nie założę sobie konta na fejsbóku, nie założę sobie konta na fejsbóku,nie założę sobie konta na fejsbóku, nie założę sobie konta na fejsbóku, nie założę sobie konta na fejsbóku, nie założę sobie konta na fejsbóku, all work and no play makes Jack a dull boy, nie założę sobie konta na fejsbóku, nie założę sobie konta na fejsbóku, nie założę konta na fejsie, god damnit!

Jeszcze nie założyłem. Walczę, ale kto wie jak długo.

Ilustracja 1. Moja głowa w stanie wojny.

EDIT: Can I Has FB? Damnit, I’ve done it!





New Born

18 01 2010

Ryc. e^0  :System Eliminacji Studentów Jest Aktywny. Śmierć i zniszczenie. Trzęsienia ziemi. Nowy rok. Brak Hajsu. Globalne ocieplenie i tony śniegu za oknem.. A ja wklejam takie songi.

I do tego ogoliłem się na nazistę. I wszystko już jest tak pokręcone, że właściwie to jestem szczęśliwy..

What doesn’t kill You makes You.. Stranger!





Ich bin Heute nicht vorberitet

5 01 2010

Epickie zdarzenie z ostatniej chwili. Czasem na imprezie się umiera :)





That frakkin’ music!

5 01 2010

It’s in the ship!

Jest wiele dobrych soundtracków i OST do różnych filmów i seriali, które zasługują na uwagę, ale jest tylko jeden współtworzący, uzupełniający głęboko obraz. Mowa o muzyce Bear’a McCreary’ego stworzonej do Battlestar Galactica. Mimo tego, że w pierwszym sezonie nie mógł sobie na wiele pozwolić, to potem coraz bardziej i bardziej śmiałe zabawy z dżwiękiem spowodowały, że dziś nikt nie wyobraża sobie tego serialu bez muzyki. Nie mówiąc że staje się (spojler ;p) ważna dla fabuły..

Aby nie być gołosłownym, jak zwykle będzie jołtub:

Executive Order no. 1: I can’t get no relief.
A to tylko początek wspaniałości które czekają. mam nadzieję ,że pewnego dnia Bear i jego orkiestra zawitają w kraju słowian.





Walk Of Life

13 12 2009

ryc.1 The Who i pierwszy post bez żadnego komentarza. Kto komentarz chce niech sobie wygoogla lyricsy.





Kill A Celebrity

30 11 2009

Połowa semestru atakuje z całą mocą, nie potrafię się ogarnąć. Własnej dupy bym nie znalazł nawet z trójwymiarową mapą i GPSem, a co dopiero ogarniać. A egzaminy i kolosy zdawać trzeba. Całe to zasuwanie we wszystkich kierunkach przypomina mi o jednej piosence:

1.Wąsy Freddiego powinny miec własne miejsce w Rock’n'Roll Hall of Fame.

Jak już o Queenie mowa, zostało mi uświadomione istnienie niejakiej Lady GaGa. Obecnie szukam metody jak od-widzieć to co zobaczyłem.Pseudoartystyczny MTV shit to mało powiedziane. Jest tylko jedno GaGa i jest to Radio GaGa!

2. Koncertu na Wembley powinni uczyć w szkołach.

A Lady GaGa dedykuję tytułową piosenkę tego posta..





Never get out of tha car

27 11 2009

Coś przerwę miałem dłuższą od nicnierobienia ( ku mej wielkiej rozpaczy) gdyż okazało się, że na studiach jednak trzeba się czasem uczyć. Lub, o zgrozo, umieć obsługiwać power pointa. Niby nikt nie powiedział że będzie łatwo, ale jakieś ostrzeżenie by się przynajmniej przydało.

Ryc 1. Prawidłowy sposób ostrzegania, że będzie tough!

Na szczęście zaległości z prowadzenia życia studenckiego młody nasz kawaler nadrobi w nadchodzący weekend. Musi, bo innaczej funk z niego wyjdzie i zacznie tańczyć w windach i innych miejscach użyteczności publicznej. A tego byście nie chcieli, droga generalna populacjo, oj nie!

A wyjdzie prędzej czy później, chwilowo porzuciłem gitarowe brzmienia na rzecz kapel takich jak Łąki Łan (fenomenalni!!), The Brothers Johnson ,Parliament/Funkadelic tudzież Kool & The Gang lub Commodores.

Dlaczego?

Zwei. Jeśli pytasz dlaczego to get the funk outta my face!

PS: Jestem Cylonem ;p
PS2: Bracia Johnson brzmią podobnie do czegoś? O rly?





Under My Skin

7 11 2009

Krótki wpis natury twitterowej.

Chodzi mi taki jeden stary song po głowie ostatnio cały czas i nie daje odpocząć. Pewnie dlatego, że to dobry song jest. Pewnie dla tego.. It’s poison, running through my veins.

Ryc.1 Alicja w Krainie Czarów.  Lewis Carroll nigdy by się nie spodziewał, że Alicja to chłop z jajami. A Kraina Czarów pełna skóry i łańcuchów.

 





I started out with nothing (and I still got most of it left)

31 10 2009

Taki tytuł nosi nowa płyta Seasick Steve’a, którą należy znaleźć i odsłuchać. Bo to dobra płyta. Sam Steve jest dość ciekawą postacią – wieczny hobo nie znający nawet własnej daty urodzenia, grający na gitarach lepionych na ślinę i scotcha. Nie żeby przeszkadzało mu to grać z takimi gwiazdami jak Janis Joplin, o nie..

Zresztą, próbka poniżej:

Ryc 1. Trzy struny i pudełko, czyli jak grać dobrą muzę minimalnymi środkami.

Ryc 2. Z tytułowego albumu, delikatna strona Steve’a

Taki krótki wpis dziś, miało być jeszcze o Robie Tognonim i dużo więcej, ale kaca mam i ciężko mi się myśli. Jak śpiewał Linda ze Świetlikami “Szalenie.. delikatny jestem.. na kacu”






Same Old Blues

20 10 2009

DannyGlover Byłem dziś na imprezie wydziałowej na rozpoczęcie roku, klub and stuff,             pełna pompa.. I patrząc na tych młodych przegranych, którzy rozpoczęli studia, na te lachony co kręcą dupą na prawo i lewo, na moje archaiczne ruchy na parkiecie i na szklankę Jasia Wędrowniczka przypomniały mi się święte słowa Danny’ego Gloover’a

” I’m too old for that shit”

Fuck! Ciężko jest, bracia i siostry





If you tolerate this then your children will be next

20 10 2009

Czyli jak zepsuć świetną płytę umieszczając się na niej. Jako,że sprawca psucia powietrza jest tylko jeden, dzisiejszy odcinek nazywa się “Dlaczego The Cure ssie”

Ryc.Uno  Ano właśnie dlatego. Tak drodzy państwo, to niby ma być cover Purple Haze. F.. you, The Cure!

Ten potworek pochodzi z płyty “Stone Free: A tribute to Jimi Hendrix”. Płyta pół-świetna, gwiazdy takie jak Clapton, Buddy Guy, Jeff Beck tudzież Seal,Spin Doctors, Pat Metheny (!) i Nigel Kennedy (!!) nagrywają swoje interpretacje utworów Jimiego. Więc czemu pół-świetna? Bo bandy mniej znane/mniej powiązane z muzyką blues(-rockową) starają się pokazać grając ich wydumane idee “Jak powinna wyglądać muzyka Hendrixa”. Szkoda tylko, że nagrywają utwory zupełnie nie mające nic wspólnego z oryginałem.

A Hendrixa poprawiać się NIE DA. Koniec, kropka.

Więc pół płyty jest do bani. Pół jest mega.

Taki disclaimer: nie odmawiam tu nikomu prawa do swobodnej interpretacji ani wypowiedzi, jak ktoś chce może wziąć utwór innej osoby i go spieprzyć ,bo uważa że tak lepiej brzmi, lub używać oryginalnych vinyli z 68′ za podstawki do piwa, ma do tego prawo, a ja mam prawo takich ludzi nienawidzić ;p

I disclaimera część 2:  Jaco Pastorius pokazuje jak grać Hendrixa. Mimo szerokiej orientacji całości na jego wypasiony bas. Pastorius. To nazwisko brzmi jak bass slapping samo w sobie. Nic dziwnego że jest w tym taki dobry. Pastorius! Pastorius! Pa-Pa PaPaPa Pa-Pa PaPaPastorius





[*]

18 10 2009

Informacja zaległa (jako ze blog nie miał update’ów),dla tych którzy jeszcze nie wiedzą.

13 sierpnia 2009  w Nowym Jorku zmarł Les Paul. Miał 94 lata. I do końca życia grał na gitarze przed publicznością.

Gdyby nie on, to na tym blogu nie byłoby w ogóle o czym pisać. Muddy Waters i Bob Dylan nigdy nie przestawiliby się na elektryki, Hendrix nie miałby czego podpalać na scenie, a gitara dalej byłaby tylko urządzeniem do brzdękania w tle.

Bye bye, Les!





Zombie!

17 10 2009

Fuck Yeah! I’m back from the dead!





Dlaczego covery ssą dodatek specjalny!

10 04 2009

Z ostatniej chwili, w ramach grzebania w piekielnych czeluściach jołtjuba

Aaaaaaaaaaaaa! My brain bleeds from the inside!

I jeszcze więcej zua. Szczerze mówiąc te covery są tak kiepskie że mam myśli samobójcze, bo ciężko mi będzie żyć wiedząc, że istnieje takie gówno.